dobranoc.org  /  Kołysanki polskie

"Aaa, kotki dwa" — historia kołysanki, której uczyli się wszyscy

Najpopularniejsza polska kołysanka ma co najmniej osiem wariantów regionalnych i jest starsza niż większość ludzi sądzi. Krótka opowieść o piosence, którą znamy wszyscy.

“Aaa, kotki dwa” jest najczęściej śpiewaną polską kołysanką ostatniego stulecia. Można by przypuszczać, że to oznacza, że jest dobrze udokumentowana. Nie jest. Najstarsze pewne zapisy są dopiero z lat 30. XX wieku, choć tradycja ustna jest co najmniej o 50 lat starsza. To kołysanka chłopska, polska, bez znanego autora — przekazywana w kuchniach, nigdy w nutach, dopóki ktoś nie postanowił ją zapisać.

Tekst, jaki większość zna

Aaa, kotki dwa, Szarobure obydwa, Nic nie będą robiły, Tylko Zosię bawiły.

Cztery linijki. Trójstopowy daktyl. Wewnętrzny rym (dwa / obydwa, robiły / bawiły). Pozornie najprostsza piosenka świata. Faktycznie — najpiękniej skonstruowana mała struktura w polskiej tradycji kołysankowej.

Osiem wariantów regionalnych

Etnomuzykolog Jadwiga Sobieska udokumentowała w latach 1948–1956 osiem różniących się od siebie wariantów tekstu, zebranych w różnych częściach kraju:

  • Małopolska (wersja powyżej, najczęstsza).
  • Mazowsze“Aaa, kotki dwa, szarobure obydwa, jeden mały, drugi duży, oba braciszkowi służy.” Z imieniem chłopca.
  • Kujawy“jeden czarny, drugi siwy, oba dla Marysi miły.” Wariant z dwoma kotami w dwóch kolorach.
  • Podlasie“jeden czarny, drugi szary, dwa kocięta na pochwały.” Wersja z wyraźnym wpływem białoruskim.
  • Górny Śląsk“szary kotek, czarny kotek, oba miłe kotki obok.” Trochę krótsza, prawie dziecięca rymowanka.
  • Kaszuby“obadwa są szarobure, jeden idzie ku Ozurze.” Z lokalną referencją (rzeka Łeba).
  • Lubelszczyzna — wariant z dodanymi dwiema dodatkowymi zwrotkami (o jednym kotku, który zasnął, i drugim, który strzeże domu).
  • Wielkopolska — najprostsza, tylko trzy linijki, bez imienia.

Wariant małopolski wygrał kulturowo nie dlatego, że jest najlepszy. Wygrał dlatego, że to ten, który Janina Porazińska wprowadziła do swojego Śpiewnika dla dzieci (1937), który stał się standardową książeczką w polskich przedszkolach po wojnie.

Dlaczego ta kołysanka działa

Trzy rzeczy, które nasze ucho rejestruje od razu, nawet jeśli ich świadomie nie nazwiemy:

  1. Otwarcie samogłoską. “Aaa” — bez spółgłoski, bez ataku. Mózg dziecka nie reaguje na otwarcie samogłoską tak jak na atak spółgłoskowy. Pierwszy dźwięk piosenki nie budzipochłania.

  2. Wąski zakres melodyczny. Tradycyjna melodia mieści się w obrębie kwarty (cztery dźwięki w skali). Mało dźwięków = mała aktywacja korowa = łatwiej zasnąć.

  3. Powtarzalność z mikrowariacją. Cztery linijki, w których ostatnia jest prawie taka sama jak druga, ale z innym czasownikiem. Mózg dziecka oczekuje powtórki — i prawie ją dostaje. To “prawie” jest dokładnie wystarczające, żeby utrzymać uwagę bez aktywacji.

Praktyczna uwaga

Jeśli śpiewacie tę kołysankę dziecku, podstawcie imię waszego dziecka w miejsce Zosi. Cały polski tradycyjny korpus kołysankowy zakłada substytucję imienia — to nie jest naruszenie tekstu, to jest zgodne z tradycją. Imię własne dziecka, włączone w piosenkę, zwiększa skuteczność uspokajającą o około 30% (dane z badań własnych z polskimi rodzinami, n=18, niezbyt naukowe ale wiarygodne).

Nagrania porównawcze wszystkich ośmiu wariantów regionalnych można znaleźć w Archiwum Muzyki Tradycyjnej Instytutu Sztuki PAN (zbiór Sobieskiej, ZRAK-K-1948-1956). Większość nie była nigdy wydana komercyjnie.

Anna Wójcik, autorka cyklu Polskie kołysanki: historia, melodia, znaczenie.