dobranoc.org  /  Czytanie · Polonia

Czytać dziecku po polsku, kiedy mieszkamy za granicą — siedem przemyśleń mamy z Londynu

O bibliotekach polonijnych, audiobookach, dziadkach przez wideo i tym, dlaczego ulubione bajki wracają w nowych językach.

Mieszkam w Londynie od jedenastu lat. Mam dwoje dzieci — siedem i cztery lata. Polski jest ich pierwszym językiem (bo mama i tata mówią po polsku w domu), angielski jest językiem ich szkoły, koleżanek, kreskówek, sportu i większości książek, które dostają od krewnych mojego męża. Polski w naszym domu trzyma się dzięki wieczorom. Konkretnie — dzięki książkom przed snem.

Po jedenastu latach mamy siedem przemyśleń, które chciałabym znać dziesięć lat temu.

1. Polskie książki na wieczór są ważniejsze niż polskie książki na rano

Jeśli macie do wyboru: czytać po polsku rano czy wieczorem, wybierajcie wieczór. Bedtime jest najbardziej emocjonalnym momentem dnia. To, co dziecko słyszy w tym momencie, zostaje silniej. Polski język, który dziecko słyszy o 19:30, jest jego języckiem bezpieczeństwa. To bardzo praktyczna obserwacja, nie sentymentalna.

2. Polona to skarb, którego rzadko ktoś używa

polona.pl — cyfrowa Biblioteka Narodowa — ma tysiące polskich książek dla dzieci dostępnych całkowicie za darmo, w wysokiej rozdzielczości, łącznie z ilustracjami z lat 50.–80., które wyglądają lepiej niż większość współczesnych. Ściągnęliśmy stamtąd przez lata kilkadziesiąt książek. Wśród moich dzieci najpopularniejszymi okazały się “Wycieczki Wandy” (1965) i “Klubek z Tarasu” (1972). Współczesne mają znacznie mniej fanów w naszym domu.

3. Audioteka Junior ratuje wieczory, kiedy gardło już nie współpracuje

Jeden czy dwa razy w tygodniu — kiedy jestem za bardzo zmęczona, żeby czytać — puszczamy bajkę z Audioteki na małym głośniku przy łóżku. Krytyczne: bajka audio nie zastępuje czytania, ale jest lepsza niż czytanie pod przymusem. Dzieci to wyczuwają. Wieczór raz w tygodniu na audiobooku jest OK; pięć razy w tygodniu — nie. Polski w tle to nie to samo, co polski w głosie rodzica.

4. Dziadkowie przez wideo — ale nie zamiast książki, tylko z książką

Najlepszy wieczór w naszej rodzinie to jest taki, gdy dziadkowie z Krakowa czytają wnukom bajkę przez WhatsApp video. Dzieci leżą w łóżku, ekran tabletu stoi na komodzie, dziadek czyta swoim tempem, dziadkowie mają jedną tę samą książkę u siebie, my mamy ją u nas. Wymaga koordynacji (czas, książka, połączenie), ale działa — i daje dziadkom rolę, która nie jest tylko “powiedz cześć przez wideo”.

5. Ulubione bajki wracają w nowych językach

Moja córka (4 lata) ma ulubioną książkę “Niedźwiedź śpi”. Przeczytałam jej tę książkę chyba 80 razy. W ostatnich miesiącach zaczęła “czytać” tę książkę swojej młodszej kuzynce — po angielsku, swoją własną wersją. Nie zna jeszcze wszystkich angielskich słów. Wymyśla. Wkleja angielskie słówka tam, gdzie pamięta. Ale szkielet historii — kotwica, rytm, kolejność wydarzeń — jest dokładnie z polskiego oryginału. Dziecko dwujęzyczne nie zamienia języków. Przenosi historie między językami. To, co zaczyna się po polsku przed snem, wraca w innej formie w angielskiej szkole.

6. Polskie księgarnie polonijne wysyłają na cały świat, ale…

…ale książki przez cło bywają droższe niż w Polsce. Najprostszy sposób, jaki znaleźliśmy: prosimy rodzinę przyjeżdżającą do Wielkiej Brytanii o przywiezienie 4–5 nowych książek. Mama mojego męża wozi nam pełną walizkę raz w roku. Wybór mojej teściowej okazał się trafniejszy niż mój własny — bo ona kupuje to, co naprawdę dzieje się teraz w polskich księgarniach, a nie to, co pamiętam z lat 90.

7. Polski podcast bajkowy na ostatnie 15 minut przed łóżkiem

Jednym z eksperymentów, który zadziałał: w dniach, w których my (mama i tata) jesteśmy zbyt zmęczeni, puszczamy polski podcast bajkowy do uszu dziecka, kiedy sprząta zabawki przed łóżkiem. Nie zamiast czytania — przed czytaniem. To 15 minut polskiej narracji, polskich słów, polskich intonacji w środowisku, w którym przez większość dnia dominuje angielski. Polecam: “Bajki Bajdurka” (Audioteka), “Słuchowiska dla dzieci” (Polskie Radio Dzieciom).


Jedna rada na koniec: nie panikujcie, jeśli wasze dziecko zaczyna mówić po angielsku z polskim akcentem albo odwrotnie. To wszystko się rozwiązuje samo do około 8.–9. roku życia. Nasze najstarsze, które do 5. roku życia mówiło “kapelusz” wszystkim swoim brytyjskim koleżankom, dziś (7 lat) ma trzy języki na podziale, których my nawet nie próbujemy rozumieć. Dzieci dwujęzyczne robią to sobie same. My tylko nakarmiamy — czytaniem przed snem, dziadkami przez wideo, i tym, że polskie jest językiem najlepszych momentów dnia, nie tylko obowiązku.

Agnieszka Nowak mieszka w Londynie z rodziną od 2015 roku. Pisze cykl Polski wieczór za granicą dla dobranoc.org.