Pięć polskich bajek ludowych, których nie ma już w żadnym przedszkolu — a powinny być
O Smoku Wawelskim wszyscy wiedzą. A o "Janku Wędrowniczku" i "Bajce o złotej rybce z Białowieży"?
Polska ludowa tradycja bajkowa jest jedną z najbogatszych w Europie — Oskar Kolberg zebrał w XIX wieku ponad 2 800 polskich bajek ludowych w 36 tomach. W większości polskich przedszkoli dzieci znają dziś trzy: Smoka Wawelskiego, Wandę co nie chciała Niemca, i czasem Bazyliszka. Reszta — tysiące tekstów — siedzi w archiwach, nie czytana.
Wybraliśmy pięć, które warto przywrócić. Każda z nich jest krótka (4–8 minut czytania), nadaje się dla dzieci 4+, i ma w sobie coś, czego współczesne bajki dla dzieci nie mają. Każda jest też prawdziwie polska — związana z konkretnym miejscem, językiem, krajobrazem.
1. “Janko Wędrowniczek” (Małopolska, zapis Kolberg 1865)
Janko jest chłopcem, który wyszedł rano z domu po wodę i zgubił drogę. Jako że jest mądry, nie panikuje. Idzie tam, dokąd prowadzą wronie cienie. Mija drzewo, które mu mówi “chłopcze, masz dobre buty”, mija kamień, który nic nie mówi, i mija starszą panią z koszem grzybów, która mu daje kawałek chleba. Wieczorem Janko dochodzi do nieznanej wioski. Idzie do pierwszego domu, w którym pali się światło. Mama tego domu otwiera drzwi — i okazuje się, że to jest jego własny dom, do którego wrócił od drugiej strony.
Co ma ta bajka, czego nie ma “Hansel i Gretel”: brak strachu. Janko nigdy nie boi się, że nie wróci. Bajka uczy, że można zgubić się i wrócić — i że dom czasami wygląda inaczej, kiedy do niego dojdziesz z innej strony. To bardzo polski morał. Dla dziecka 5+ świetna.
2. “Bajka o złotej rybce z Białowieży” (Podlasie, zapis 1908)
Inaczej niż wersja Puszkina — to nie jest bajka morska. Złota rybka mieszka w niewielkiej rzece w Puszczy Białowieskiej. Rybak, który ją złowił, nie prosi o pałac. Prosi o drzewo, które się nigdy nie zetnie. Rybka się zastanawia. Rybka mówi: “mogę dać ci drzewo, ale wtedy ciebie też nikt nie zetnie — ani choroba, ani starość. Czy tego chcesz?” Rybak prosi o chwilę do namysłu. Rybak wraca następnego dnia i mówi: “daj mi po prostu kilka pięknych dni z rodziną. Wystarczy.” I rybka tak robi. I rybak dostaje pięć pięknych dni — i to są naprawdę bardzo piękne dni — a potem wszystko wraca jak przedtem.
Co ma ta bajka: otwarte zakończenie. Dziecko zostaje z myślą — “ale czy pięć dni to dużo, czy mało?” To pytanie zostaje w głowie na całą noc. Idealne dla dziecka 6+.
3. “Diabeł i sukmana” (Lubelszczyzna, zapis Sucharski 1873)
Bardzo krótka. W wiosce na Lubelszczyźnie był diabeł, który chciał uciec swojej żonie. Diabeł zaproponował wymianę: za nowa sukmaną da pracownikowi sklepu wszystkie kłopoty świata. Pracownik (mądry chłopak) powiedział: dobrze, ale wyłącznie kłopoty trwałe. Diabeł, niczego nie podejrzewając, zgodził się. Po wymianie diabeł poszedł w nowej sukmanie do żony. Żona od razu zauważyła nową sukmanę i diabła pochwaliła. To była pierwsza pochwała, jaką diabeł usłyszał od żony od lat. Diabeł wrócił do pracownika z prośbą: “oddaj mi z powrotem moją starą sukmaną i weź te kłopoty z powrotem”. Pracownik powiedział: “już wziąłeś. Ja mam tylko trwałe.” I tak na świecie pojawiły się trwałe kłopoty — bo diabeł je miał, a teraz pracownik je ma — a przemijające kłopoty (te z sukmaną, te małe) zostały u diabła.
Co ma ta bajka: suchy humor i jednozdaniowy morał. Polski chłopski humor jest niedoceniony jako gatunek. Dziecko 5+ pęknie ze śmiechu na końcówce. (Uwaga: niektóre wersje wspominają diabła wprost — łatwo zamienić na “potworka” lub “Babę-Strachołę”, jeśli wolicie.)
4. “O Madeju, co zmienił skórę” (Mazowsze, zapis Glinka 1894)
Madej jest zbójcą, najgorszym na Mazowszu. Robi straszne rzeczy. Któregoś dnia podczas snu Madej śni, że umiera, i że spotyka swoją babcię — która umarła wiele lat temu — a babcia mówi: “Madeju, czas zmienić skórę. Twoja stara już śmierdzi.” Madej budzi się i już od rana zaczyna inne życie. Nie staje się natychmiast dobry — bo nie taka jest ta bajka — ale przestaje robić nowe złe rzeczy. Zaczyna od jednej rzeczy dziennie. Daje chleb żebrakowi. Naprawia czyjąś bramę. Nie kradnie tego dnia. Po roku, jak głosi bajka, Madej “miał już prawie całą nową skórę”.
Co ma ta bajka: realistyczna nadzieja. Madej nie staje się świętym; staje się stopniowo trochę lepszy. Dla dziecka 7+ bardzo silne uczucie, że można się zmienić — i że zmiana nie musi być dramatyczna. Z naszych testów rodzinnych: dzieci wracają do tej bajki sporo razy w ciągu miesiąca.
5. “Lulajka leśna” (Kaszuby, zapis Ceynowa 1845)
Najkrótsza z piątki — bardziej kołysanka-bajka niż bajka. W Kaszubach kobiety przed snem opowiadały dzieciom, że nocą las wokoło domu zaczyna śpiewać dla śpiących dzieci. Każde drzewo ma swoją linię. Świerk śpiewa basem. Brzoza śpiewa wysoko. Dęby przerywają, kiedy się pomylą. Dziecko nie słyszy tego śpiewu — bo śpi — ale rano, kiedy wstaje, ptaki kończą piosenkę, i jeśli usłyszysz pierwszego ptaka rano, to jest ostatnia nuta lasu z nocy.
Co ma ta bajka: nadzieję wieczorną. Wyobrażenie, że las gra dla śpiącego dziecka, jest jednym z najpiękniejszych obrazów polskiego folkloru. Idealna dla dziecka 4+, szczególnie tuż przed zaśnięciem.
Wszystkie te teksty można znaleźć (w bardziej archaicznej formie) w Dziełach wszystkich Oskara Kolberga — wolnodostępnych przez Bibliotekę Cyfrową Polona. Każda wymaga niewielkiego “uwspółcześnienia” języka, ale szkielet zostawiamy. Bo dziecko, słysząc bajkę, której nie usłyszało nikt inne w jego przedszkolu, słyszy w niej coś innego. Coś własnego.
— Anna Wójcik, autorka cyklu Polskie bajki ludowe, których już się nie opowiada.